Luty 28, 2011

Unia Europejska w obliczu sytuacji na bliskim wschodzie

Już trzecia rewolucja wstrząsnęła światem Arabskim. Po udanym obaleniu dyktatur w Tunezji i Egipcie, kolejna wybuchła w Libii. Jedno z najbardziej zamkniętych państw, rządzone przez krwawego dyktatora Kadafiego zbuntowało się przeciw władcy. Pokojowa rewolucja miała zostać stłumiona w zarodku, więc Kadafi rozkazał strzelać do protestujących. To tylko rozwścieczyło ludność, która powoli przejmuje władze nad kolejnymi częściami kraju. Wszyscy mają świadomość, że jak upadnie Kadafi, to będzie to znak, że na Bliskim Wschodzie nie ma dyktatury nie do obalenia.

W związku z tragicznymi wydarzeniami w krajach arabskich UE szuka rozwiązań humanitarnych, oraz ogólnej pomocy dla tamtejszych społeczeństw. Francja już wysłała pierwsze transporty leków, oraz lekarzy i pielęgniarek.

Unie ma jednak jeszcze jeden problem, jak wspomóc społeczeństwa arabskie, by nie zostać oskarżonym o próbę wymuszenie demokracji w stylu europejskim, oraz nie zrazić do siebie krajów arabskich. Spokój na Bliskim Wschodzie jest o tyle ważny, że wszystkie tamtejsze ruchy odbijają się niekorzystnie na gospodarce UE. Nie chodzi tutaj nawet o wyższe ceny ropy, ale ogólne warunki handlowe w tej części świata, wsparcie dotkniętych rewolucją krajów, oraz nielegalną emigrację do krajów Unii. W tej kwestii wypowiedział się MSZ Włoch Franco Frattini: Jeśli upadnie reżim Kaddafiego, grozi nam napływ imigrantów o epokowych rozmiarach. Sytuacja jest dotkliwsza tym bardziej, że nie ma w Kadafi grozi zerwaniem wszelkich paktów, w tym również tego gwarantującego walkę z nielegalną emigracją.