Listopad 5, 2009

TRAKTAT LIZBOŃSKI PRZYJĘTY

Od 1 grudnia 2009 roku Polska jak i 26 innych państw Europy funkcjonować będzie pod dyktandem Traktatu Lizbońskiego. Bardzo kontrowersyjny dokument, który podzielił polityczną Europę na zwolenników i przeciwników. Vaclav Klaus, który podpisał traktat jako ostatni w oficjalnym oświadczeniu napisał:

„Nie mogę zgodzić się z jego treścią, skoro poprzez wejście Traktatu Lizbońskiego w życie, wbrew politycznemu poglądowi Trybunału Konstytucyjnego, Republika Czeska przestanie być suwerennym państwem. Ta zmiana – na dziś i na przyszłość – legitymizuje dążenia tej części naszego społeczeństwa, dla której sprawa naszej narodowej i państwowej egzystencji nie jest obojętna i która nie chce się z tym rezultatem pogodzić”

Traktat podpisał 3.11 o godzinie 15. Na wieść o tym Rada Europejska i Parlament oszalały ze szczęścia.

– Droga, którą przebyliśmy była, jak bieg z przeszkodami, ale teraz ostatnia z nich została usunięta – skomentował doniesienia Barroso.
– To wspaniała wiadomość. Wiadomość, na którą czekaliśmy tak długo – wtórował przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

Co podpisanie Traktatu znaczy dla nas, dla UE?
Cała Unia od 1 grudnia będzie funkcjonować na zasadach podobnych do federacji. Pojawi się m.in. urząd Prezydenta UE, więcej decyzji, Rada Unii będzie mogła podejmować zwykłą większością głosów, nie zaś w drodze jednomyślnej akceptacji, trudnej do osiągnięcia. Traktat Lizboński nie zwiększa mocy wykonawczej Komisji Europejskiej, zwiększa natomiast pozycję Rady. Dodatkową władzę daje parlamentom narodowym. Zwiększa też siłę Parlamentu Europejskiego.

W praktyce to dość nieciekawie dla Polski, która wiele swoich  decyzji oraz kłótni wygrywała właśnie prawem Veta. Wraz z pierwszym grudnia nie będzie walki o jedność, lecz o sojusze polityczne, tak by każdy ugrał coś dla siebie. Jak to uda się w życiu nie wiadomo, ale możemy być pewni, że w pewnym wymiarze tracimy suwerenność, bowiem prezydent UE, będzie naszym zwierzchnikiem i niezelżenie czy będzie Polakiem, Niemcem, czy Portugalczykiem – Będziemy musieli go słuchać.