Październik 28, 2011

Ruch Oburzonych wyszedł na ulice miast świata

Powstał kilka miesięcy temu w Hiszpanii, jako pokojowa manifestacja przeciw niesprawiedliwemu pogłębianiu się różnic społecznych i bezrobociu, w zastraszającym tempie rosnącym przede wszystkim wśród młodych. Protesty szybko rozeszły się na Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone. Dziś Ruch Oburzonych ma charakter międzynarodowy, który pojawił się na ulicach kilku tysięcy miast na świecie.

Ruch ten miał być tylko zjawiskiem. Zainspirowani przez „Arabską Wiosnę Ludów” młodzi ludzie tłumnie wyszli na główny plac Madrytu – Puerta del Sol, który okupowali przez kilka tygodni. Szybko wspierać zaczęły go sympatyzujące z nimi ruchy młodych w Paryżu, później Londynie i Rzymie. W ciągu kilku miesięcy już jako Ruch Oburzonych protesty rozprzestrzeniały się na inne kraje. Po dotarciu do Stanów przybrały na sile i zyskały ustaloną organizację.

Zaczęło się od wrześniowej akcji Occupy Wall Street, w której kilkadziesiąt tysięcy osób podjęło się dosłownej okupacji amerykańskiej giełdy. Różne odłamy ruchu zjednoczyły się wspólnie w internecie i na portalach społecznościowych. Od niedawna działają pod wspólną banderą Ruchu Oburzonych, który planuje wspólne protesty na świecie. Do nich przyłączają się kolejne miasta i organizacje.

Charakterystyczną cechą ruchu jest brak scentralizowanej władzy, która wysnuwa oficjalne żądania. W wielu mediach postrzegane jest to jako wada, jednak pod tym względem protesty przypominają ruchy młodzieżowe z lat 60 XX wieku. Młodym ludziom bardziej chodzi o zmianę mentalności, nie są politykami więc nie narzucają rozwiązań, chcą tylko zwrócić uwagę, że jawnie coś jest nie tak z tym światem.