Maj 20, 2010

Południowa Polska pod wodą

NIK już na początku marca, ostrzegał, że poszczególne gminy i całe województwa zaniedbały przygotowania, budowę i naprawę zabezpieczeń przeciwpowodziowych. Silne opady deszczu które nawiedziły Polskę wraz z początkiem maja i trwają do dziś, udowodniły, że nikt nie stał się mądrzejszy, ani po szkodzie z 1997, ani z 2008.
Od ponad tygodnia w całej Polsce południowej trwa walka z wielką wodą. Najgorzej sytuacja prezentuje się w Małopolsce, woj. Opolskim i na Śląsku. Tutaj wiele miejscowości jest zalanych doszczętnie, ludzi trzeba było ewakuować. W Krakowie woda przerwała wały i wdarła się na ulicę, w Sandomierzu ratownicy, jeszcze poprzedniej nocy walczyli by uratować przed powodzią hutę szkła, miejsce pracy setek osób. Fala kulminacyjna na wiśle jest najwyższa od 160 i zmierza do warszawy. Już teraz straty liczy się w miliardach. W samej Małopolsce, bez prądu pozostaje prawie 6 tysięcy ludzi.  W miejscowościach zagrożonych powodzią trwają ewakuacje, które utrudniają sami mieszkańcy. Nie chcą przenosić się do loków tymczasowych w obawie o swój dobytek. Pamiętają, że jeszcze 13 lat temu wracali do domów nie tylko zniszczonych przez wodę, ale również całkowicie zgrabionych przez złodziei. Dlatego w zalanych miejscowościach krążą, na łodziach patrole policji. Niestety komendy nie dysponują odpowiednią ilością ludzi.
W pozostałych częściach kraju, trwają dopiero przygotowania na wielką wodę, gdyż fala kulminacyjna ruszyła na północ. Wrocław w całym mieście prowadzi intensywne dozbrajanie wałów. W mieście, gdzie fala spodziewana jest w piątek, ciągle zagrożonych jest kilka ulic miasta. Zalanie choćby jednej głównej, może sparaliżować ruch w całym mieście. Dlatego w stan gotowości postawione są wszystkie siły. Już teraz kilka miejscowości jest podtopionych, a niektórych ulic na Orzeszach nie uda się obronić, więc władze miasta zarządziły ewakuacje – do której mało kto się stosuje.
W tym roku poważnie zagrożona jest Stolica. Wiele dzielnic miasta jest ubezpieczanych, ewakuowano nawet budową mostu północnego. Fala, która może mieć nawet 8 metrów zagraża nawet warszawskiemu zoo. W razie przerwania wałów i zalania wybiegów planowane jest wybicie niebezpiecznych zwierząt. Trwa monitorowanie zabezpieczeń, władze miasta liczą, że wały nie są uszkodzone.
Choć na południowych krańcach woda powoli opada, to wały są tak mocno nadwyrężone, że niebezpieczeństwo ich pęknięcia jest realne. Strażacy z całej polski zjeżdżają do zagrożonych terenów i pomagają uszczelniać i dozbrajać zabezpieczenia. Do ewakuacji i obrony mienia prywatnego oddelegowano wojsko.