Luty 12, 2009

Kolejne napięcie na linii Paryż – Praga

Nicolasa Sarkozy jest sprawcą kolejnego skandalu. Swoimi słowami, „Jeśli dajemy pieniądze firmom samochodowym na restrukturyzację, to nie po to, by dowiedzieć się, że kolejna fabryka przenosi się do Czech czy gdzie indziej” zebrał czarne chmury nad ratyfikacją, przez Czechy  traktatu lizbońskiego i wzniecił kolejny konflikt z premierem kraju, który w tym półroczu objęło przywództwo w Unii.

– Ratyfikacja przez Czechy unijnego Traktatu Lizbońskiego jest zagrożona z powodu komentarzy francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego – mówił w wywiadzie premier Mirek Topolanek. Rozwścieczony przywódca wschodnich sąsiadów Polski, nie mógł uwierzyć w tak niekompetentną opinię Sarkozy’ego. Głowa Francuskiego państwa wybrała najgorszy z możliwych momentów na takie sformułowanie, bowiem głosowanie w sprawie ratyfikacji lizbońskiego traktatu odbędzie się już 17 lutego.

Czechy, które i tak są najbardziej sceptycznie nastawionym do Unii Europejskiej państwem, od objęcia przewodnictwa w Unii, stały się obiektem krytyki ze strony prezydenta Francji, oskarżającego Czechów o niewielkie zaangażowanie i brak konkretnych decyzji w sprawie walki z kryzysem finansowym.