Maj 20, 2010

Grecja jako objaw… Wielke oszczędzanie w UE

Gigantyczny kryzys w Grecji, jawi się ekonomistą jako objaw, symptom gorszego kryzysu mogącego nawiedzić całą Unię Europejską.
Choć do niedawna Grecja była dobrze prosperującym krajem, jednak życie ponad stan po raz kolejny zrewidowało możliwości państwa. Dziś kiedy widmo bankructwa zagląda w oczy Grecji, a rząd planuje szereg cięć budżetowych, państwem co chwilę wstrząsają nowe strajki generalne. Zapomoga z Unii, w wysokości 110 mld euro ma pomóc uratować państwo, w najgorszym wypadku, doprowadzić do kontrolowanego bankructwa.
Taki stan rzeczy odbił się szerokim echem w Brukseli, gdzie euro deputowani debatują nad zacieśnieniem wspólnoty gospodarczej i ujednoliconemu planowi oszczędzania. Pierwsze postanowienia dotyczą pół biliona euro, przeznaczonego na pomoc krajom, które znajdą się w tarapatach, lub będą wykazywały pierwsze oznaki dużego kryzysu. Początkowo mają być to pieniądze uzyskane z samej UE, w kolejnych latach, gdzie indywidualnym, ale zintegrowanym i narzucanym planom oszczędnościowym, ma powstać wspólny fundusz na takie cele. Kolejnym elementem, jest dalece posunięta współpraca, które polegać będzie na wspólnym planowaniu, oraz przymusowemu wcielaniu postanowień ekonomistów (niesubordynacja będzie karana sankcjami i zamrożeniem wypłat).
To potrzebne, ale Bruksela musi też zadbać o źródła wzrostu. Kraje w największym kryzysie potrzebują inwestycji, a nie wyłącznie przypierania do muru w sprawie coraz to nowych cięć. Gdybyśmy tylko mogli doinwestować pieniędzmi z nowych podatków od transakcji bankowych… – zauważa szef europejskiej partii socjalistycznej Poul Nyrup Rasmussen.
Niestety doskonały pomysł o nałożeniu podatków, od transakcji bankowych, ma małe szanse na wcielenie w życie.