Marzec 19, 2013

Bezprecedensowy „podatek” na Cyprze?

Pogrążony w kryzysie finansowym Cypr zwrócił się z prośbą o pożyczkę ratunkową. Na posiedzeniu ministrów finansów strefy euro i cypryjskich władz ustalono zapomogę w wysokości 10 mld euro. Jednak warunki jej przyznania jest szokujący podatek, który nie pośrednio (np. przez cięcia budżetowe, czy podniesienie VAT), ale bezpośrednio sięga po pieniądze zgromadzone na kontach.

Warunkiem przyznania pożyczki jest zebranie  5,8 mld euro z jednorazowego podatku od depozytów w banku. Na razie trudno powiedzieć, czy dojdzie on do skutku. Dziś ma odbyć się głosowanie, ale ciągle trwają dyskusję na temat progów podatkowych. Rząd chce zminimalizować koszty dla mniej zamożnych obywateli i sięgnąć głównie po pieniądze bogatszych nierezydentów (głównie Rosjan), których pieniądze stanowią ok. 37 procent wszystkich depozytów.

Ogłoszenie planów jego wprowadzenia rozwścieczyło opinię publiczną. Ludzie przez długi weekend (w poniedziałek na Cyprze było święto państwowe) tłoczyli się przed bankomatami opróżniając swoje konta. Rozpoczęto również protesty uliczne, a główną demonstrację zaplanowano na godzinę 17 czasu lokalnego. Czyli w momencie rozpoczęcie obrad w sprawie wprowadzenia podatku.

W obawie przed całkowitym odpływem gotówki dziś i jutro banki są zamknięte. Wstrzymano nawet wypłatę emerytur, które zablokowano na wypadek załamania systemu bankowego.

Sięganie bezpośrednio po depozyty bankowe jest sytuacją absurdalną, przypominającą raczej sposoby działania reżimu, niż wolnej Europy. – Powiedzmy to wprost, wygląda to na konfiskatę czyjegoś majątku. Takie metody praktykowano w Związku Radzieckim. – stwierdził premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Decyzję zgodnie krytykują światowi eksperci, wyśmiewają słowa Angeli Merkel, że „sytuacja na Cyprze jest wyjątkowo” i zastanawiają się, kiedy „wyjątkowa” sytuacja powtórzy się we Włoszech bądź Grecji, i czy wówczas Unia też będzie sięgać po oszczędności obywateli.