Kwiecień 22, 2010

20 czerwca 2010 – I tura wyborów Prezydenckich

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski podjął decyzję zgodnie z którą wybory Prezydenckie rozpisane zostały na 20 czerwca br. Ewentualna druga tura rozpocznie się 4 lipca.
Tragiczna śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zmieniła wiele. Dziś Polityka nie jest już taka sama, twarda rywalizacja między PO i PiS, która często kojarzona była z walką za wszelką cenę – nawet obrażania prezydenta, czy premiera – dziś jest stąpaniem po cienkim lodzie. PO znalazło się w sytuacji niekomfortowej – wraz ze śmiercią L. Kaczyńskiego kampania musi pójść w inną stroną, nie ma już rywalizacji i dzielenia na dobro i zło. Dziś każde słowo i gest musi być ważony, ludzie zsolidaryzowali się z prezydentem, choć nie popierali jego polityki, często krytykowali, dzięki tragedii zauważyli jak media uciekają w skrajności w skrajność, kreując przy tym korzystny dla siebie obraz rzeczywistości. Główny kandydat na prezydenta – Bronisław Komorowski – pełni funkcje zastępcze, popełniając przy tym kilka znaczących błędów. Ciągle prowadzi w sondażach, jednak jego poparcie stopniało do 31%. W sondażach najważniejsze rzeczy dzieją się tam gdzie lektorat nie jest zdecydowane to prawie 50% ludzi(!), to potężny potencjał, który trudno będzie ukierunkować.
W zupełnie innej sytuacji jest Jarosław Kaczyński – on stanął nad przepaścią – jego świat w pewnym sensie się rozpadł, tymczasem PiS, niemal żąda by startował w wyborach. Po za nim kandydatów nie widać, jedynym realnym zdaje się Z. Ziobro, ale jego polityka doprowadziła do tego, że po za rodzinnym Krakowem w kraju nie ma co liczyć na głosy. Jeżeli wystartuje będzie postrzegany jako kandydat-symbol, za którym zapewne pójdą dwa głosy – poklasku i krytyki za wykorzystanie wizerunku zmarłego brata. Dla J. Kaczyńskiego, ta kwestia zdaje się być zupełnie drugorzędna, od katastrofy nie udziela wywiadów.
Niespodziewane wybory mają tylko jeden plus, w całej Polsce mniej będzie billboardów, firmy mają za dużo zleceń, a przestrzenie te są już wykupione. Taki obrót sprawy jest akurat wyjątkowo pozytywny, gdyż ten sposób „reklamy” nie tylko irytował ludzi, ale też ekologów.